Pełna diagnostyka przeprowadzana u par starających się o potomstwo zawiera pełen profil hormonalny oraz:

U kobiety, regularność cyklu owulacyjnego z występującym jajeczkowaniem, dobrą rezerwę jajnikową, oba drożne jajowody w badaniu Sono HSG, prawidłową budowę macicy i endometrium właściwej grubości (wyłącznie dobre wyniki badania USG, HSC i badania histopatologicznego) oraz prawidłowy śluz szyjkowy oceniony w trakcie testu PCT po współżyciu. Sprawdza się również czynniki mikrobiologiczne, genetyczne i immunologiczne (w podstawowym zakresie),

U MĘŻCZYZN jakość nasienia (badanie nasienia i badaniach rozszerzonych HBA, MSOME i SCD) oraz czynniki genetyczne.

A co w przypadku gdy, w podstawowych badaniach diagnostycznych nie stwierdzono jakichkolwiek nieprawidłowości? A długotrwałe starania o ciążę nie przynoszą rezultatów?

Dane statystyczne z mojego gabinetu pokazują, że aż 28% par zgłaszających się do mnie po 2-3 latach bezowocnych starań o dziecko ma prawidłowe wyniki wszystkich standardowych badań diagnozujących płodność. Doskonale wiem jaki jest to trudny czas dla pary bezskutecznie starające się o dziecko, obciążający fizycznie jak i  psychicznie.

Oboje jesteście zdrowi, wszystkie badania są w normie a drugiej kreski nadal brak. Brak rozpoznanej przyczyny trudności w zajściu w ciążę określa się mianem niepłodności idiopatycznej.

W przypadku starań się o dziecko powyżej 12 miesięcy z regularnym, niezabezpieczonym współżyciem bez ciąży ustalenie konkretnej przyczyny jest bardzo trudne. Jeśli lekarz postawi w końcu diagnozę, określa możliwość doprowadzenia do zapłodnienia na drodze sztucznej inseminacji lub in vitro. Zgodnie z wytycznymi europejskich i polskich towarzystw naukowych, niepłodność idiopatyczna trwająca ponad 2 lata, gdy kobieta ma mniej niż 35 lat i rok gdy kobieta skończyła 35 lat, kwalifikuje parę do zabiegu zapłodnienia in vitro.

Jednak czy to jest jedyna droga, aby starać się o upragnione maleństwo?

Z doświadczenia z mojego gabinetu wiem że nie. Niestety nie zawsze przedstawiane są inne możliwości parą, z niepłodnością idiopatyczną.

Trafiają do mnie pary, które mimo wielu porażek szukają pomocy w naturalny sposób. Część z tych par jest bardzo świadoma, jak ważne są dieta, aktywność fizyczna i relaks. Jednak najczęściej zapominają o tym, że zmienili swoje nawyki żywieniowe niedawno a zaniedbania trwały latami. Przyglądając się nawykom i analizując badania dość łatwo mi ocenić w czym tkwi problem. Organizm jest po prostu wyjałowiony. Prawidłowe odżywienie oraz uzupełnienie pewnych niedoborów organizmu najczęściej załatwiają pozytywnie sprawę.

W pozostałych przypadkach bardzo ważne jest zwrócenie uwagi na 4 ważne główne czynniki w naszym życiu. Wiele par trafia do mnie z przekonaniem, że „dobrze się odżywiają i ćwiczą jednak po mojej analizie widzę zbyt wiele w tym nieprawidłowości. Dodatkowo całkowicie zapominają o relaksie.

Stres jest główną przyczyną wielu naszych problemów zdrowotnych i związanych z funkcjonowaniem organizmu. Także i w tym przypadku, gdy zamiast normalnie współżyć, dosłownie walczymy o dziecko potęgujemy nastawienie na stres. Pary starające się o dziecko, żyją w permanentnym napięciu, dodatkowo pod presją rodziny i znajomych. Dodatkowo spotęgowane przez comiesięczne porażki. Dlatego niezmiernie ważne jest w tym przypadku jest to aby wprowadzić w swoje codzienne życie skuteczne formy relaksu i nauczyć się „wrzucić na luz”. W przypadku bardzo dużego przewlekłego stresu namnażana jest w organizmie niewiarygodna ilość wolnych rodników, które działają jak tabletka antykoncepcyjna, niszczą zdrowe komórki zarówno u kobiety jak i mężczyzny. 

W tym przypadku musimy trochę „powalczyć”: wprowadzić nowe nawyki żywieniowe, usustemtyzobwać aktywność fizyczną na odpowiednim poziomie, uzupełnić niedobory w organizmie i na poważnie zacząć się relaksować. Metoda, którą stosuję od lat sprawdza się idealnie.

Wiem jak przerażająco możecie sobie wyobrażać zmiany w sowich nawykach żywieniowych, wiem jak bardzo boicie się morderczych treningów. Słyszę to codziennie. To jest lęk przed zmianą. To nasz dziecięcy lęk. Zmiana nawyków żywieniowych to nie restrykcyjna dieta złożona z kilku listków sałaty i pomidorka. To pełnowartościowe posiłki pełne energetycznych składników w dużej ilości. Częściej słyszę „Olga nie za dużo mi dałaś? Nie mogę tego przejeść…” niż „jestem głodna…”. Aktywność fizyczna dla naszego organizmu to poziom umiarkowany, z którym poradzi sobie każdy zagorzały przeciwnik sportu.   

Jednak słyszę i widzę też codziennie podopiecznych, którzy pokonali lęk i zrobili ten pierwszy krok, widzę ich energię, radość i piękne uśmiechy na twarzach. Widzę też co kilka dni świeżo upieczone mamy z testem ciążowym w ręce i łzami szczęścia w oczach. To daje mi motywację do tego aby codziennie pomagać kolejnym podopiecznym.